14 maj 2016

Co ty wiesz o blogowaniu czyli miś i przyjaciółki

- Po co nam ten miś? - przypomniała mi się scena z kultowej komedii Barei. - Nikt nie zapyta, po co nam ten miś, bo nikt nie wie! - odpowiada główny bohater filmu.

Tekst i zdjęcie: Amanda Ricci

 

Wprawdzie blogowaniem zajmuję się od dłuższego czasu, a dokładnie licząc od 24 miesięcy, 11 dni i 5 godzin, ale po okresie początkowej euforii, naszły mnie teraz wątpliwości. Czy to wszystko w ogóle miało jakiś sens?! Przesiadywanie godzinami przed komputerem?! Fotografowanie tego, co upiekłam, ugotowałam, zjadłam!? A później to opisywanie i pokazywanie całemu światu?! To pisanie o sobie?! Po co mi to?!!! No, właśnie, po co mi ten miś?!
 

Już od dawna chciałam porozmawiać o tym z Majką i Karoliną, moimi przyjaciółkami i stałymi czytelniczkami mojego "Butiku z Przepisami". Zaprosiłam je, żeby do mnie wpadły w wolnej chwili na tort czekoladowy i kawę.

Maja miała właśnie jakieś sprawy do załatwienia na mieście. W galerii handlowej wydała majątek na kremy i francuskie perfumy i przyszła do mnie, pochwalić się nowymi kosmetykami. Siedziała właśnie na białej skórzanej kanapie z filiżanką dymiącego kawowego eliksiru w jednej dłoni i talerzykiem z kawałkiem czekoladowego tortu w drugiej. Ładnie wyglądała w tej nowej fioletowej bluzce i spódnicy w biało-czarne grochy. Tworzyło to razem piękną, malarską kompozycję.
 
Maja, od zawsze była artystyczną duszą, malowała obrazy, głównie piękne kompozycje kwiatowe, a na co dzień zajmowała się domem i ogrodem. Jak na prawdziwą bohemę przystało, pojawiała się u mnie zwykle nieoczekiwanie i nie zapowiedziana, o różnych porach dnia i nocy.

- Amanda, oczywiście, że powinnaś dalej pisać. Masz lekki styl, świetnie się czyta te twoje historyjki. - odpowiedziała na moje pytanie o sens posiadania bloga. A poza tym - ty świetnie pieczesz! Kto miałby to robić, jeśli nie ty? Ten tort czekoladowy jest po prostu rewelacyjny! - powiedziała nakładając sobie widelczykiem kolejny kawałek. A ten krem czekoladowy i w ogóle cały tort jest boski.
- Dziękuję ci bardzo! - powiedziałam ze śmiechem, bo rozbawiła mnie tymi wszystkimi komplementami.
- Dziś wszyscy są w internecie - przekonywała Majka, nie zwracając uwagi na mój wybuch wesołości. 
- No tak, ale ....
- Kto nie używa komputera, jest dziś analfabetą.
- .... ?
- Tak, jak w dawnych czasach ten, co stawiał krzyżyk, bo nie umiał się podpisać. A ty siedem klas masz, jak mawiała moja babcia, podpisać się umiesz i krzyżyka stawiać nie musisz! - dodała, nakładając sobie zachłannie kolejny spory kawał tortu, tak że aż krem czekoladowy wypłynął jej na talerzyk, tworząc artystyczną kompozycję w rodzaju malarstwa abstrakcyjnego.

- Masz w zasadzie rację - powiedziałam, bo trudno było nie przyznać jej racji, chociaż z tymi siedmioma klasami to jednak przesadziła - pomyślałam.
- Ten tort jest rewelacyjny - powiedziała, nie wiem już który raz. Odchudzać się będę od poniedziałku - westchnęła z rezygnacją.
- To może zrobię nam jeszcze po jednej kawie - zaproponowałam, wstając z fotela.
- Muszę częściej do ciebie wpadać - usłyszałam jeszcze jej słowa, wchodząc do kuchni - bo chyba będzie można liczyć na jakieś dalsze super atrakcje?

I nie rezygnuj z bloga - wyraziła życzenie, kiedy po krótkiej chwili wróciłam do pokoju z dymiącymi filiżankami kawy.

Do Karoliny dodzwoniłam się dopiero późnym wieczorem. Karolina, obecnie bardzo zapracowana bizneswoman, przez ostatnie lata od skończenia studiów z powodzeniem prowadziła własne biznesy, ostatnio w branży modowej. Nigdy nie ukrywałam przed Karoliną, jak bardzo jej zazdrościłam tych ciągłych wyjazdów i podróży zagranicznych na targi czy pokazy mody. Jakby jej było jeszcze mało zajęć, zaczęła studia doktoranckie i pisała doktorat na wydziale ekonomii. Sprawy służbowe zatrzymywały ją w firmie często do późna w nocy.

Kliknęłam w klawiaturę telefonu, przejechałam palcem strzałką w dół, wyszukując w kontaktach K jak Karolina.

- Oczywiście, że to dobry pomysł, kontynuowanie bloga - usłyszałam, kiedy odebrała telefon, zmęczonym po całym dniu siedzenia w biurze, głosem. Czy wiesz, że są tacy, którzy z bloga mają niezłe dochody. Jeszcze i ty będziesz mogła w przyszłości rzucić etat - dodała autorytatywnie Karolina, próbując mnie zmotywować.

Bizneswoman to zawsze myśli tylko o pieniądzach - pomyślałam, ale tę uwagę z uprzejmości zostawiłam dla siebie.

- Nie, no co ty! Przecież mnie znasz! W ogóle nie ma mowy o rzucaniu pracy, ja uwielbiam prowadzić zajęcia ze studentami! - stwierdziłam z zapałem. - No, a poza tym wiesz, jaki mam talent do zarabiania pieniędzy - dodałam już bez zapału -  ja może jestem dobra w pieczeniu ciasteczek, i co najwyżej w wydawaniu pieniędzy, a nie zarabianiu, pieniądze się mnie nie trzymają. Byłam już całkiem rozbawiona jej sugestiami. 

Porozmawiałyśmy jeszcze parę minut, ale zrobiło się już naprawdę późno, a chciałam jeszcze przejrzeć materiały do jutrzejszych zajęć z trzecim rokiem, no i muszę wpisać przepis do komputera ....

.... o czym ciąg dalszy nastąpi.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz